BLISS - OPINIE
Zapoznaj się z recenzjami innych użytkowników
beata
(użytkownik niezarejestrowany)
2006-03-27 13:27:11 napisał:
Oto moja - krytyczna - recenzja po wizycie w rest. Bliss. Ja wybrałam się w to miejsce ze znajomymi chyba już z rok temu - zachęcona właśnie samymi pozytywnymi ocenami, i obiecałam sobie że opiszę swoje wrażenia, tak aby kolejne osoby czytające te opinie mogły znaleĽć różne oceny. Zaznaczę jeszcze, że nie jest to jedyne miejsce gdzie próbuję chińskiej kuchni, a zatem mam porównanie.
Karta w Bliss jest niezwykle bogata, a to zawsze niesie niebezpieczeństwo że kuchnia specjalizująca się we wszystkim nie jest tak naprawdę dobra w niczym. I tak: próbowałyśmy 2 czy 3 rodzajów zup - każda z nich za bazę miała ten sam rosół, a zupa rybna (chyba tak się nazywała) do tego rosołu miała dorzucone owoce morza czy kawałki ryb (to było ponad rok temu, więc nie pamiętam szczegółów). Dania główne - zamówiłyśmy różne mięsa (chyba kaczka, kurczak), rybę i pewnie jeszcze coś (bo były 4 osoby). Wszystkie te dania smakowały podobnie, a zwaszcza te które były z takim samym sosem (tyle że raz był to kurczak a raz ryba). Po prostu karta jest skonstruowana tak, że "ryba" i 10 czy więcej rodzajów sosów. Potem "kurczak" i te same sosy, i tak do każdego kolejnego rodzaju mięsa. Zapewne tofu też można zjeść na tyle sposobów, ile mają sosów. Wydaje mi się, że w innych miejscach mięso czy ryba są choć przez chwilę duszone w odpowiednim sosie, tak na pewno nie jest jednak w Blissie. Oczekując - po przeczytaniu recenzji - pewnych pozytywnych doznań kulinarnych, byłyśmy mocno zawiedzone. Desery o ile pamiętam były w porządku. Natomiast jeszcze jedna sprawa - wino. Wino domowe, czyli Sophia!!! kosztowało tam wówczas chyba 60 zł!!!!, ale tak czy inaczej było niedostępne. Najtańsze dostępne wino kosztowało 90 zł!!!!. Nie myślę tutaj o dysproporcji wystroju wnętrza do ceny wina, bo czasami warto jest za niewyszukaną aranżację zapłacić więcej, jeśli cała reszta świetnie gra. Myślę o tym, że bardzo dobrze znam ceny jednej z droższych restauracji w Warszawie, i wierzcie mi - wino francuskie z apelacją, naprawdę dobrej jakości kosztuje tam niecałe 90 zł, a o sophii nawet nie może być mowy. Reasumując - wnętrze mało wyszukane (ale to charakterystyczne dla chińskich restauracji, poza tym czasem może być atutem), kuchnia - naprawdę dużo dużo poniżej oczekiwań, no i efekt jest taki - że drugi raz żadna z nas się tam nie wybierze.
Czy ta recenzja jest przydatna?
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
Koneser
(użytkownik niezarejestrowany)
2006-03-27 09:01:07 napisał:
Zdecydowanie najlepsza chinska restauracja w Warszawie. Pyszne jedzenie a do tego nienaganna obsluga i sam wlasciciel, ktory bacznie nad wszystkim czuwa. Zdecydowanie polecam, naprawde warto!
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
misiek
(użytkownik niezarejestrowany)
2006-03-09 02:37:26 napisał:
Nie rozumiem poprzedniej opinii. Wlasnie wczoraj - za namowa znajomych - odwiedzilismy restauracje Bliss. Jestesmy zachwyceni, a w kilku restauracjach chinskich juz bylismy (China Town, Nowy Szanghaj, Cesarski Palac, Chinski Palac). Jedzenie naprawde wysmienite, przyrzadzane z niebywala fantazja i wyrafinowaniem (tak jak w China Town i Nowy Szangaj), dania moim zdaniem nie sa za male - na deser nie mielismy juz sil :) Wystroj moze troszke purystyczny, ale moim zdaniem dzieki temu jest wlasnie taki chinski. Polecam z czystym sumieniem. Aaa i wlasciciel (Chinczyk) rzeczywiscie krazy po calym lokalu, wszystkiego doglada (rowniez kuchnie), pyta sie czy smakuje - dzieki temu ma sie wrazenie, ze wlascicielowi rzeczywiscie zalezy na jak nalepszym odbiorze jego dan :) Z menu wyczytalem, ze niedawno otworzyli nowa restauracje Bliss Garden na Twardej - tam rowniez musimy sie wybrac.
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
zbylan
(użytkownik niezarejestrowany)
2005-09-15 10:32:36 napisał:
Zmotywowani przeczytanymi w tym serwisie recenzjami, wybraliśmy się do Bliss-a w lipcu 2005r. na rodzinny obiad (2 osoby dorosłe i nastolatek). Z prawdziwą przykrością dorzucić muszę kilka refleksji z tego wypadu, w tonie odmiennym niż poprzednie entuzjastyczne wypowiedzi. Nauczeni doświadczeniami (niezbyt bogatymi - ale zawsze) z wizyt w innych chińskich lokalach, z obawy przed nadmiernym wypełnieniem żołądków, zaczęliśmy od dań głównych. Pierwszym rozczarowaniem była bardziej niż skromna wielkość porcji. Nawet moja wiecznie odchudzająca się żona zwróciła na to uwagę, a dorastający syn potrzebował 3-ch (słownie: trzech) porcji i deseru dla zaspokojenia głodu. W sumie zamówiliśmy zatem 6 porcji RÓŻNYCH dań głównych i tu pojawia się kolejny zarzut. Wszystkie te dania (prawie wszystkie, bo żona w 2-gim "rzucie" zamówiła coś wegetariańskiego) miały identyczny smak zdominowany tym samym słodko-kwaśnym sosem.
Jakiś pozytyw ? - owszem - Miła obsługa.
- Reasumując:
Skromnie i monotonnie, choć smacznie i w przyjemnej atmosferze.
- Czy planujemy powrót ?
Raczej nie - będziemy testować inne lokale.
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
Darek
(użytkownik niezarejestrowany)
2005-04-16 17:32:46 napisał:
Chodzimy do tej knajpki od paru lat. Zawsze nasze ulubione potrawy mają ten sam, niepowterzalny samk.Miła obsługa i przystępne ceny.Myślę że to najlepsza chińska restauracja w warszawie. Jest tylko jeden mały minusik - ciągle ta sama nie zmieniona od lat muzyka.
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
Monika
(użytkownik niezarejestrowany)
2005-03-23 16:29:40 napisał:
Bywamy tam od czasu do czasu - niezmiennie pyszne jedzenie, sprawni kelnerzy i uśmiechnięty właściciel - Chińczyk, a jakże - który pyta, czy wszystko w porządku...
Polecam!
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
Maciej Rewucki
(użytkownik niezarejestrowany)
2005-03-10 19:30:38 napisał:
Bliss(ki) smak Orientu.
Pomiędzy ulicami Krakowskie Przedmieście, Wisłostradą i ulicą Karową w bezpośrednim sąsiedztwie Zamku Królewskiego i Starego Miasta, znajduje się magiczne miejsce. Mariensztat. Aby poddać się jego czarowi, należy udać się w dół Bednarskiej, nucąc przy tym "Małe mieszkanko na Mariensztacie...".. W czasie Powstania większość zabudowań legła w gruzach, przetrwały resztki (górna część ul. Bednarskiej). Całość osiedla została odbudowana po wojnie, nawiązując architekturą do XVIII w. zabudowy Warszawy. Na wiosnę i latem jest tu naprawdę zielono, także jak na moment zamkniemy oczy, możemy poczuć, że przenieśliśmy się daleko od Stolicy.
Po tylu wrażeniach duchowych, przydałoby się dogodzić również ciału. Na Rynku przy ul. Bocznej mieści się chińska restauracja "Bliss". Mieliśmy wycieczkę w czasie, teraz przemieścimy się o tysiące kilometrów do państwa Środka. Przy wejściu wita nas orientalna muzyka, miło nas nastrajając. Kelner odprowadza nas do stolika, gotowy w każdym momencie służyć radą. Wnętrze jest przytulne, nawiązujące wystrojem i klimatem do naszych wyobrażeń o Chinach. Jest uśmiechnięty Budda, lampiony, obrazki rodzajowe i oryginalny chiński kucharz. Po wchłonięciu atmosfery, należy spojrzeć do karty dań. Wybór jest naprawdę duży. Decyduję się na smażone pierożki (gorąca zakąska) oraz wołowinę w sosie z czarnymi sojami (danie główne), do tego herbata, też chińska. Nie jestem zbyt biegły w posługiwaniu się pałeczkami, pozostaję więc przy naszych poczciwych sztućcach (ale obiecuję, że następnym razem, jak tam się wybiorę, będę korzystał tylko z pałeczek).
Już na początku jestem pod dużym wrażeniem pierożków. Mają delikatną, chrupiąca skórkę, kryjąca w sobie wilgotny, mięsny farsz. Jest to zadziwiający, ale miły dla podniebienia kontrast. Główne danie to naprawdę istna poezja. Zapach, smak... wołowina rozpływa się w ustach (muszę się przyznać, że nigdy tak dobrze przygotowanej nie jadłem), akuratnie dobrane przyprawy dopełniają całości. Już nie mogę doczekać się następnej wizyty, a do wyboru są jeszcze dania z ryb (i innych żyjątek morskich), drobiu, wieprzowiny. Wegetarianie też nie wyjdą głodni, mogą delektować się np.: bambusem z pieczarkami Xiang qu, bądĽ Tofu na czerwono. Z ciekawostek możemy rozkoszować się stuletnim jajkiem (chyba nie będę taki odważny), kelpem, czyli glonami morskimi, oraz meduzą (podobno ma smak zbliżony do kalmara). Z deserów są lody z owocami, owoce zasmażane w cieście, lichi, ciasteczka chińskie. Napoje bezalkoholowe to woda mineralna, soki owocowe, cola, herbata (zwykła i zielona), kawa. W karcie z alkoholami jest niestety mały wybór. Wina są tylko francuskie, a szkoda, bo coraz popularniejsze i dorównujące im smakiem są wina z Nowego Świata (Australia, Chile, Argentyna, Kalifornia, czy RPA). Z piw jest tylko Żywiec.
Ceny, za swój zestaw zapłaciłem ok. 50 zł. Ale jeśli ktoś, kto mógł się zrazić do chińszczyzny z fast-foodów, tutaj odzyska jasność smaku. I może mieć pewność, że wszystkie produkty są świeże, może poza stuletnim jajem ;-) i najwyższej jakości, a okoliczne gołębie, koty i psy mogą uważać tylko na siebie. Polecam z głębi moich kubków smakowych.
1 osóby uznało tę opinię za przydatną
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.