ST. ANTONIO (VIVALDI) - OPINIE
Zapoznaj się z recenzjami innych użytkowników
Maciej
(użytkownik niezarejestrowany)
2004-07-31 09:11:55 napisał:
Tragedia, fatalne jedzenie, wystroj lekko kiczowaty,a obsluga przechodzi sama siebie, brudna, arogancka, niekomeptena, tragedia!!!!!!
Czy ta recenzja jest przydatna?
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
Aga
(użytkownik niezarejestrowany)
2004-07-27 23:24:54 napisał:
pomimo, ze pierwsza wizyta w St.Antonio przyniosla przemile wrazenia smakowo-estetyczne, to druga, niedawna zupelnie zniszczyla ten szczegolny wizerunek. Gdyby nie mule - ktore rzeczywiscie byly swieze i niezle przyrzadzone - to wyszlibysmy z restauracji bardzo szybko. Obsluga jeszcze nie tak zle - chociaz to prawie skandal dopraszac sie w takim lokalu serwetek (siedzielismy w ogrodzie) po czym, po dlugiej zwloce doniesiono ale papierowe. Tragiczne byly za to ravioli, ktore zamiast domowych z serem przypominaly ziemniaczane niedogotowane ruskie pierogi w skladzie 95% zakalcowatego i niesmacznego ciasta i 5% twarogu zmielonego z ziemniakami. A szkoda bo myslalam, ze czesciej bede tam wpadac ze wzgledu na urocze otoczenie. Jednak chyba juz wiecej nie zaryzykuje
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
Max
(użytkownik niezarejestrowany)
2004-07-13 16:06:11 napisał:
Jedzenie rzeczywiście (jak za tak przystępną cenę) niezłe, lokalizacja i wystrój - bardzo sympatyczne, niestety więcej zalet nie widzę - obsługa fatalna!! Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się na fakturze (na którą czekałem nota bene bardzo długo - najpierw na pojawienie się osbługi , mimo dwuktrornych próśb innych kelnerów, a potem na samo wystawienie - razem okoł 40 minut, podbno osbługująca mnie kllenerka mała przerwę na obiad..no super, rozumiem że ma prawo zjeść, ale ktoś ją przecież powinien zastąpić!!!)otóz okazało się że knajpa należy (z całym szacunkiem dla potentata) do Pana Jarczyńskiego (co mogłem podejrzewać już wcześniej - np. po tym że zawsze w czwartki są świeże mule, a na koniec dostaje się tradycyzjnie wiśniówkę w takich samych jak w pozostałych knajpach kieliszkach). Naprawdę nie mam nic przeciwko właścicielowi tych 4 lokali, ale wygląda na to, że "jaki Pan taki kram" i coś w tym musi być skoro generalnie lokale tego właściciela (Podwale, Szwejk i Jeff's, choć z tego ostatniego wysniosłem najlepsze wrażenia) charakterysują się fatalną i nierozgernięta obsługą. Bardzo mi przykro, ale taki są moje wnioski jako stałego klienta wielu warszawskich (i nie tylko) lokali w tym również (do niedawna) tych 4. Każdemu może się zdarzyć błąd, ale jeśli to się już staje normą (może chodzi o oszczędność na pensjach kelnerów, stąd nie ma co liczyć na lepszą obsługę?) to ja jak na razie rezygnuję z tych knajp. A szczerze i bez zadufania powiem że chodzę często i wydaję sporo, bo taką już mam pracę że dużo się służbowo spotykam. Wolę więc iśc tam gdzie mam przynajmniej nadzięję że będzie wszystko ok (choć i tu się można pomylić). Jeśli we właścicielu i kierownikach restauracji jest chęć poprawy i rzeczywiśćie coś się uda zmienić (A nie tylko obiecywać i się starać) to oczywiście w przyszłości z przyjmnoieścią sprawdzę to osobiście (tylko mozę najpierw tym razem bez jakiegoś ważnego mojego Klienta, żeby nie było kompromitacji) i na pewno to wszystko tutaj opiszę. Proszę więc nie brać tych słów jako nieżyczliwych czy złośliwych - tam po prostunaprawdę tak jest! Proponuję wybrać się incognito (lub posłac kogoś) do swocih lokali i przekonać się osobiście. I spróbować wyobrazić sobie jak czuje się tak lekceważony Klient i to w warunkach pełnej konkurencji To się w takim zakresesinie zdarzało chyba nawet za czasów gastronomi PRL-owskiej...Może jednak uwagi mojej skromnej osoby coś pomogą i kiedyś coś się tam zmieni. Jestem ciekaw innych opinii. Pozdrawiam
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
MAD
(użytkownik niezarejestrowany)
2004-07-06 17:58:34 napisał:
Byłem tam ostatnio i muszę sie przyznać że położenie super. szczególnie w ogródku. i poza tym to chyba już wszystko.
jedzenie beznadzieja, kurczak suchy, fasolka twarda. pieczywo przydało by się podać ciepłe.
Ale nic nie przebije espresso zrobione z kawy rozpuszczalnej i podane w małej filiżance. coś okropnego. Obsługa niedouczona. na pytanie czy mają ekspres ciśnieniowy Panna przeprosiła i poszła sprawdzić. tak więc polecam dla mało wrażliwych i nie wymagających, za to z goldem w portfelu.
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
(użytkownik niezarejestrowany)
2004-06-06 19:01:38 napisał:
Obsługa zdecydowanie wymaga intesywnych kursów kelnerskich!
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
(użytkownik niezarejestrowany)
2004-04-24 15:58:54 napisał:
Całkowicie podpisuję się wszystkimi rękami i nogami pod opiniami poprzedników - wystrój lokalu b. interesujący i romantyczny, wprawdzie byłam w porze lunchowej, więc mogę się tylko domyślać jak może być nastrojowo wieczorem, przy świecach. Powinni jednak popracować nad tłem muzycznym - Julio Iglesias puszczany po raz enty trafiał tylko do niektórych biesiadników! Jedzonko - w większości przypadków b. dobre (cudowne kalmary na szpadce, Minestrone podparta zachwytem rodowitego Włocha), mains - b. poprawne, tylko improwizacja na temat creme brulee niezbyt udana (a wierzcie mi jestem od brulee ekspertką od lat :-), chociaż mój mąż miał pyszną szarlotkę. Dla mnie deser i muzyka to jedyne wpadki, ale zgadzam się, że obsługa musi lepiej znać jakiś obcy język - nasza pani obsługująca - przemilutka ale potwornie męczyła się z angielskim.
Za to pomysł puszczania kursu j.włoskiego w toaletach według mnie genialny. Polecam na niezwykłe spotkanie, dla ludzi ceniących chwilę romantyzmu, operowe wnętrza i dobre jedzenie.
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
Agnieszka
(użytkownik niezarejestrowany)
2004-02-15 17:40:25 napisał:
Przede wszystkim bardzo ciekawe wnetrze, odpowednie na romantyczna kolacje we dwoje, chociaz ostatnio przeszkadzalo ciagle placzace dziecko, kuchnia do polecenia, kelnerzy powinni podszkolic swoj jezyk angielski, miejsce ktore lubia odwiedzac obcokrajowcy, czesto mozesz spotkac Wlochow; ciekawy sposob na reklame, ostatnio widzialam Gosie i Ize w St. Antonio w cieszacym sie najwieksza popularnoscia polskim serialu M jak Milosc; troche snobistyczna, ale na pewno do polecenia.
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.