helena
(użytkownik niezarejestrowany)
2010-03-04 10:13:12
Było to najbardziej żenujące doświadczenie "gastronomiczne" jakiego doświadczyłam w ostatnich latach. Dołączyłam do grupy koleżanek spotykających się w lokalu, kiedy przyszłam one były już po posiłku. W ciągu 3 godzin spędzonych razem z nimi w knajpie nikt nie zainteresował się moją osobą, i nie podszedł zapytać czy czegoś nie chcę zamówić, nie podszedł również do moich koleżanek zapytać czy chcą domówić deser czy wino. Po godzinie siedzenia w końcu w przelocie złapałam kelnera i poprosiłam o herbatę, był bardzo zdziwiony, najpierw powiedział że nie ma, ale przyjął zamówienie. Po pół godzinie upomniałam się o herbatę. Dostałam ją po 20 minutach ( czyli godzinę od zamówienia), w niedomytej filiżance. Niestety o cukier i cytrynę musiałam się doprosić, po kolejnych 10 minutach jak wrócił kelner. Nie mówiąc już o detalach typu herbata lipton w dzbanku Irving, i tego, ze gdy ja zamawiałam herbatę dostałam lipton,a koleżanka chwilę później Dilmah. No i tego, ze gdy koleżanka zamówiła ponownie usłyszała, ze nie ma już herbaty. A inna zamawiała wodę i dostawała ja w butelce bez szklanki. Podobnie było z deserem, do stolików obok co chwile podwozili tacę z deserami, nam nikt tego nie zaproponował. W końcu jak dorwaliśmy kelnera, w związku z herbatą, koleżanka poprosiła o ptysia, usłyszała, ze już za późno, bo przecież był deser przy innych stolikach i czemu nie mówiłyśmy wtedy. Wina też zabrakło, zamówiłyśmy 3 butelkę i usłyszeliśmy, że to ostatnia ( na 6 osób siedzących przy stoliku!).
Poziom obsługi na poziomie baru mlecznego, nie obrażając barów mlecznych. Ceny z kosmosu, biorąc pod uwagę poziom lokalu. Pozycje na rachunku nie odnoszące się do rzeczywistego zamówienia.
O jedzeniu się nie wypowiadam, bo nikt mi go nie zaproponował przez 3 godziny.
Trzymać się z daleka!